|

Pierwsze przyjaźnie w przedszkolu — jak wspierać dziecko w budowaniu relacji

„Z kim się dziś bawiłeś?” — to jedno z pierwszych pytań, które zadajemy po odebraniu dziecka z przedszkola. Odpowiedzi bywają różne: czasem pada imię „najlepszego kolegi”, a czasem wzruszenie ramion. Pierwsze przyjaźnie to jedna z najważniejszych rzeczy, jakie dzieją się w przedszkolu — to w nich dziecko uczy się współdziałania, uważności na drugą osobę i radości ze wspólnej zabawy. Jak rodzic może mądrze wspierać ten proces, nie wyręczając dziecka?

Jak rozwija się zabawa z rówieśnikami

Zanim ocenimy, że „nasze dziecko nie ma kolegów”, warto wiedzieć, jak w ogóle rozwijają się dziecięce relacje. U dwu- i trzylatków dominuje tak zwana zabawa równoległa: dzieci bawią się obok siebie, każde swoją zabawką, zerkając na siebie nawzajem. To nie jest brak umiejętności społecznych — to ich naturalny, wczesny etap.

Około czwartego roku życia coraz częściej pojawia się zabawa wspólna: budowanie jednej wieży, zabawa w dom czy w sklep, w której trzeba uzgodnić role. Pięcio- i sześciolatki potrafią już tworzyć trwalsze sympatie, mają ulubionych towarzyszy zabaw i przeżywają pierwsze „przyjaźnie od serca” — a także pierwsze zawody miłosne przyjaźni, gdy kolega wybierze innego partnera do pary. Rozwój współdziałania w zabawie i poczucia przynależności do grupy to zresztą jeden z filarów obszaru społecznego podstawy programowej wychowania przedszkolnego.

Warto więc dopasować oczekiwania do wieku: trzylatek bawiący się obok innych dzieci rozwija się prawidłowo, a „najlepszy przyjaciel” czterolatka może zmieniać się co tydzień — i to też jest w porządku.

Co daje dziecku przyjaźń w wieku przedszkolnym

  • uczy uzgadniania: „ty będziesz kucharzem, a ja klientem”,
  • trenuje czekanie na swoją kolej, ustępowanie i proszenie,
  • pozwala przeżywać emocje w bezpiecznej skali: drobne kłótnie i godzenie się,
  • buduje poczucie własnej wartości: „ktoś chce się ze mną bawić”,
  • rozwija mowę i wyobraźnię — wspólna zabawa wymaga opowiadania, planowania i negocjacji.

Jak wspierać dziecko w budowaniu relacji

Twórz okazje do kontaktu

Relacje rodzą się z powtarzających się spotkań. Pomagają regularne wizyty na tym samym placu zabaw, zapraszanie jednego dziecka z grupy do domu (jedno dziecko to dla przedszkolaka łatwiejsza sytuacja niż gromada), wspólne wyjścia z rodzinami, w których dzieci się znają. Jeśli dziecko wspomina jakieś imię z grupy, warto się tego uchwycić i porozmawiać z rodzicami tego dziecka przy odbiorze.

Ćwiczcie „otwieracze” do zabawy

Wielu dzieciom trudność sprawia sam początek: jak dołączyć do zabawy, która już trwa? Można to potrenować w domu, w formie zabawy w teatrzyk: „Cześć, jestem Staś. Mogę budować z wami?”, „Fajny masz traktor, ja mam przyczepę — połączymy?”. Takie gotowe zdania działają jak klucze — dziecko, które je zna, śmielej podchodzi do innych.

Modeluj zachowania społeczne

Dziecko uczy się relacji, patrząc na dorosłych. Gdy widzi, że rodzic wita się z sąsiadem, dziękuje sprzedawcy, przeprasza po sprzeczce i cieszy się ze spotkań z przyjaciółmi — dostaje żywą lekcję tego, jak wyglądają dobre relacje.

Rozmawiaj o relacjach konkretnie

Zamiast ogólnego „jak było w przedszkolu?”, lepiej działają pytania szczegółowe: „w co bawiliście się na dywanie?”, „kto dziś siedział koło ciebie przy obiedzie?”, „co dziś było śmiesznego?”. Takie pytania otwierają opowieści, z których dowiemy się znacznie więcej o życiu społecznym naszego dziecka.

„Nikt się ze mną nie bawi” — jak reagować

To zdanie potrafi ścisnąć serce każdego rodzica. Zanim jednak wpadniemy w niepokój, warto je spokojnie zbadać. Czasem oznacza jednorazową sytuację sprzed godziny („Ala nie chciała się dziś bawić w konie”), a czasem dłuższy problem. Pomaga wysłuchanie bez bagatelizowania („to musiało być przykre”) i bez dramatyzowania, a następnie kilka pytań: „a w co chciałeś się bawić?”, „co wtedy zrobiłeś?”.

Jeśli takie sygnały się powtarzają, najlepszym sojusznikiem jest wychowawca. Nauczyciel widzi grupę codziennie i wie, czy dziecko rzeczywiście zostaje na uboczu, czy tylko tak relacjonuje pojedyncze momenty. Wspólnie można ustalić drobne kroki: posadzenie obok dziecka o podobnych zainteresowaniach, zaproszenie do zabawy w parach, powierzenie wspólnego zadania.

Czego unikać

  • Przymuszania do przyjaźni. „Idź, pobaw się z Zosią” wypowiedziane naciskającym tonem rzadko działa. Relacji nie da się zarządzić.
  • Etykietowania. Mówienie przy dziecku „on jest nieśmiały, nie bawi się z innymi” utrwala rolę, z której trudno wyjść.
  • Rozwiązywania wszystkiego za dziecko. Drobne nieporozumienia między dziećmi to trening społeczny — dorosły potrzebny jest przy problemach, nie przy każdej sprzeczce.
  • Porównywania. „Twoja siostra w twoim wieku miała mnóstwo koleżanek” — takie zdania budują poczucie bycia gorszym, a nie odwagę.

Każde dziecko ma swoje tempo

Są dzieci, które potrzebują wokół siebie gromady, i takie, którym wystarcza jeden dobry kolega — obie drogi są w porządku. Zadaniem dorosłych nie jest wyprodukowanie dziecku przyjaciół, tylko stworzenie okazji, wyposażenie w proste umiejętności i bycie bezpieczną bazą, do której zawsze można wrócić po trudnym dniu. Reszta wydarzy się w piaskownicy — we właściwym dla dziecka czasie.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *